VII wizyta u bioenergoterapeuty

VII wizyta u bioenergoterapeuty

Wczoraj byliśmy u bioenergoterapeuty. Pogoda była męcząca, duszno i gorąco, w niektórych miastach były burze. Krzyś coraz więcej mówi, nadal jesteśmy na diecie bezglutenowej. Do tej pory zawsze wszelkie psoty Szymon zganiał na Krzysia. Od niedawna Krzyś również nie pozostaje mu dłużny. Wcześniej Szymon wskazywał palcem na Krzysia i mówił "to on", teraz tak samo robi Krzyś, co wygląda śmiesznie. Szymon na początku był mocno zaskoczony. Krzyś mówi mi, na przykład "Szymon się bawi", podczas jedzenia obiadu.

W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się w zamku w Siewierzu i Olsztynie. W Olsztynie jest piękny zamek, na samej górze są barierki, tuż za nimi przepaść, w jednej barierce brakowało poręczy, Szymon wpadł na głupi pomysł, aby pod nią przejść, złapałam go za kaptur prawie w ostatnim momencie, z całą pewnością nie przeżyłby tego upadku. Często ma głupie i nieprzemyślanie pomysły. W nocy zatrzymaliśmy się w Kielcach w rezerwacie przyrody Kadzielnia, ale nie zwiedziliśmy już go.