Odtruwanie ze szczepionek - podsumowanie - czy to działa?

Odtruwanie ze szczepionek - podsumowanie - czy to działa?

Zakończyłam już odtruwanie ze szczepionek, myślę że nie będę już do tego wracać. Opisywałam reakcje po każdej potencji w artykule w dziale "Co stosuję", można go przeczytać tutaj.

Wiele osób pyta mnie czy to działa, bo przecież działanie homeopatii jest trudne do uwierzenia, a szczególnie odtruwanie za jej pomocą szczepionek. Mogę powiedzieć z własnego doświadczenia, że na moje dzieci to działa. Przede wszystkim bardzo pomogło Szymonowi, uważam, że dzięki temu jest on teraz zdrowym dzieckiem, które pokonało opóźnienie w mowie i rozwoju. SI pomogło mu przezwyciężyć pozostałe problemy.

Jeśli chodzi o Krzysia zrobił on ogromny krok do przodu. Myślę, że gdyby nie odtruwanie miałabym teraz w domu bardzo zaburzone dziecko, bez kontaktu, bez mowy, autoagresywne. W dochodzeniu do zdrowia pomogła również (a może wręcz przede wszystkim) mikstura Słoneckiego. W jakiś sposób pomagła w usuwaniu również tego syfu jakim są szczepionki. Jeśli chodzi o terapię to zaczął z niej w pełni korzystać po zastosowaniu mikstury Słoneckiego i odtruwania ze szczepionek. Oczywiście bardzo ważne jest uczęszczanie Krzysia do przedszkola, które uwielbia. Przez kontakt z dziećmi nauczył się bardzo dużo i bardzo dużo zyskał.

Jakie są postępy Krzysia? Jest mi ciężko opisać to w sposób obiektywny, gdyż jestem z nim każdego dnia, no i jestem jego matką.

Najważniejsze to:

- pojawiła się mowa, teraz dużo powtarza, ale zdarza się, że powie "mama co robisz?", odpowiada Szymkowi jeśli ten go o coś pyta, widzę, że jakoś się ze sobą dogadują

- ogląda bajki i rozumie je (ma kilka ulubionych)

- ogląda książeczki i lubi słuchać bajek

-  nie ma agresji ani autoagresji

- je samodzielnie, mam jedynie problem z namówieniem go na jedzenie warzyw (lubi marchew i buraczki)

- samodzielnie załatwia swoje potrzeby fizjologiczne

- sam się ubiera, rozbiera, zakłada buty, kurtkę i sam zapina zamek błyskawiczny

- chodzi do przedszkola, mimo że jest wyższy dzieci go lubią, nie jest agresywny, chętnie się z nim bawią bo jest cały czas uśmiechnięty

- bawi się z innymi dziećmi jak i samodzielnie, nie ma problemów z zabawami, w których trzeba coś uwadać, wręcz sam je wymyśla

- nauczył się jeździć na rowerku - dwoma nóżkami!

- umie czytać niektóre wyrazy

- umie pisać, sam z pamięci napisze mama, tata, Krzyś, Szymon, bardzo dobrze idzie mu przepisywanie liter i liczb

- umie liczyć

- nauczył się rysować, prawidłowo trzyma kredkę w trzech palcach, sam bierze flamastry i koloruje książeczki lub rysuje coś na kartce

- zmieniło się jego zachowanie, jest spokojny, nie rzuca się na podłogę jak kiedyś bez powodu, jest grzeczny i posłuszny, zrobi wszystko o co się go poprosi

- poza domem pilnuje się mnie, nie oddala, dawniej uciekał

- ma bardzo dobry słuch i poczucie rytmu

- ma dużą wyobraźnię, żadne klocki, układanki czy puzzle nie są dla niego trudne.

Rysunki Krzysia:

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Tutaj Krzyś namalował siebie, meduzę i rybę.

 

 

 

 

 

Szczepionki - cud medycyny?

Większość ludzi uważa, że szczepienia to cud medycyny. Niestety na podstawie wiedzy i doświadczeń jakie posiadam uważam, że jest zupełnie odwrotnie. Nie dość, że szczepienia w żaden sposób nie wpływają na odporność to na dodatek posiadają w swoim składzie podejrzane dodatki (formaldehyd, rtęć) które uszkadzają malutkie organizmy dzieci. Nie wiadomo też czy "zabite" wirusy nie robią cichego spustoszenia w organizmach dzieci. Śmieszny jest dla mnie pogląd, że szczepionki zawierają zabite wirusy, wirus jak wiadomo nie jest żywy, więc jak można coś takiego zabić? Cała teoria o chorobotwórczości zarazków była odrzucona nawet przez samego twórcę. Niestety koncerny, czyli big pharma wywęszyła ogromne możliwości zarobku, sfinansowali badania, ucięli statystyki i mamy cud medycyny. Pominęli fakt, że wiele chorób, na które szczepi się obecnie dzieci już od dawna nam nie zagraża, i że nie zarazki są winne chorobie, a brak higieny, niedożywienie i zatrucie organizmu. Nieprawdopodobny też wydaje się pogląd, że szczepionki uodparniają na bakterie. Same bakterie są nieczemu winne i nie zagrażają nam w żaden sposób, bo przecież mamy z nimi kontakt na okrągło, nie żyjemy w sterylnych warunkach. Otóż toksyczne są dla nas substancje pochodzące od bakterii, ich produkty przemiany materii, a nie same bakterie. Niestety nie da się stworzyć szczepionki na daną substację, ale na bakterię już tak. Niepokoi mnie również sam proces powstawania szczepionek, otóż są wyjątkowo wybredne wirusy, których nie da się namnożyć na innym materiale komórkowym jak ten pochodzenia ludzkiego (np. odra), dla mnie jest to zrozumiałe. Dla big pharmy był to pewnien problem, który oczywiście pokonali. Mogłoby być całkiem w porządku z przyszłymi pacjentami, jeśli wirusy te byłyby namnażane na komórkach pochodzących od osób dorosłych, jednak te miały "krótki termin ważności", ich możliwości namnażania szybko się kończyły. Pobrano więc komórki z płodów, na których dokonano aborcji w latach 60-tych (tkanka płucna 10-tygodniowej dziewczynki i tkanka płucna 14-tygodniowego chłopca). Komórki te są tak "doskonałe", że nawet w obecnych czasach służą do produkcji szczepionek. Komórki tego pochodzenia dostarczone do organizmu człowieka mają właściwości kancerogenne.

Cud współczesnej medycyny okazał się dla mnie największym nieszczęściem w życiu. Oczywiście nigdy nie mogę być pewna w 100%, że jedynie szczepionki zawiniły, ale biorąc pod uwagę postępy jakie zrobił Krzyś po odtruwaniu ze szczepionek nie mogę powiedzieć inaczej jak: szczepienia uszkodziły moje dziecko! Nie wiem czy odwracalnie czy nie, nie wiem jaki czeka go los, ale od 2,5 roku żyję w ciągły stresie, że ucieka mi ten najważniejszy czas, czas na jego wyleczenie. Każdego dnia myślę tylko o autyzmie, przez co nie mogę żyć normalnie, przez co umyka mi czas, który powinnam wykorzystać na radość z macierzyństwa, na naukę i zabawę z moimi dziećmi.

Wiem, że nie jestem jedyna, ale mam nadzieję, że kiedyś ludzie obudzą się z tego matrixa i zrozumieją, że nie ma na świecie żadnej firmy ani żadnego stowarzyszenia, które działałoby tylko i wyłącznie filantropijnie, bo w życiu nic nie ma za darmo, a dla wielkich korporacji my i nasze dzieci jesteśmy jedynie towarem.