Wrzesień

Tuberculinum - Krzyś i Szymon

Dzisiaj podałam dzieciom Tuberculinum. O efektach będę pisać w najnowszych artykułach.

Na działce

19 września pojechaliśmy na działkę, pogoda była jeszcze bardzo ładna, na początku tygodnia było bardzo ciepło. Pomagaliśmy w wykopywaniu warzyw, dzieci również razem z nami. Krzyś nazywał wszystkie warzywa, uczył się je rozróżniać, ruszyła też trochę mowa u niego, nazywał babcię i gdy chciał kopę mówił do niej "babcia idź kopa". Po całym tygodniu chciał bawić się w samochodzie. Przez cały tydzień nie uciekał w ogóle z działki, ale w niedzielę poszedł sam do sąsiadki, gdy poszłam tam z Szymkiem i dziadkiem on już zdąrzył rozłożyć wszystkie auta na chodniku, poganiać gęsi i siedział w domu, w kuchni, bawił się z jakąś panią w magnesy przyczepione na lodówce, nazywał, czytał literki. Po obiedzie wujek z tatą rzucali w siebie winogronem, Krzysiowi bardzo podobała się ta zabawa, śmiał się szczerze i głośno, odrzucał do wujka winogron i popychał go jak kulki po stole.

Szymon nie wiedział co ma ze sobą zrobić, ponieważ dziadka nie było na wsi, a zawsze chodził za nim cały dzień. Pomagał tacie wyrywać marchewkę. W sobotę gdy przyjechał dziadek i włączył traktor, Szymon bardzo się bał, uciekał do domu tak szybko, że aż potykał się na schodach. Krzyś jeździł z dziadkiem na traktorze i bardzo go to cieszyło, Szymon się bał, ale tylko w mojej obecności, gdy wziął go wujek udało się nawet posadzić go na włączony traktor i Szymon chwilkę się przejechał.

Krzyś ganiał kaczki i kury, ale unikał kontaktu fizycznego z kotami, na działce akurat niedawno urodziły się cztery małe kotki. Bał się nawet pogłaskać kotka i robił to bardzo niechętnie. Gdy szliśmy w pole dzieci wsiadały do taczki i miały odlotową zabawę. Krzyś chciał pomagać, łapał się za nóż i chciał odcinać liście.

Odkąd przyjechaliśmy na działkę dzieci miały katar, przez cały tydzień się męczyli, katar był ropny, właściwie wcale nie był przezroczysty, tylko od razu żółty. W niedzielę, gdy już wracaliśmy do domu katar praktycznie ustąpił.

Krzyś - homeopatyczna sekretyna

Przez 12 dni Krzysiowi podawałam sekretynę. W tym czasie ruszyła troszkę mowa. Cały czas zwraca się do mnie mama, jeśli nie zareaguję od razu woła mnie coraz głośniej, nie rezygnuje. Zaczął odpowiadać na pytania (tak i nie), to akurat ujawniło się na działce. Nawet kiedy miał katar i obudził się w środku nocy, zapytany czy chce siku odpowiadał "tak", a gdy zapytałam czy chce piciu też mi odpowiadał. Można się z nim dzięki temu bardziej porozumieć, zaczął wyrażać swoje emocje. Przez większość czasu oczywiście jest raczej na nie, cokolwiek mu zaproponuję, np. pytam czy chce piciu po obiedzie odpowiada "nie", ale gdy stawiam szklankę na stole to wtedy weźmie, od mnie nie chce. Nie wiem czy to jakiś bunt czy próba sił, bo musiałam się zrobić dla niego bardziej stanowcza, próbuje stawiać na swoim.

Stres Szymona

Szymon nie płacze już gdy idzie do przedszkola, ale przez długi czas miał rano biegunkę już na samo hasło: "jedziesz do przedszkola", odpowiadał tylko "przedszkola? kope!".

Już w tamtym tygodniu bardzo się zestresował i nie chce chodzić na terapię do Alphy. Na początku troche się rozpłakał, następnym razem już była histeria, nie chciał założyć ciapów, płakał i krzyczak "założysz ciapy, do domu". Na terapii siedziałam z nim cały czas, kolejnym razem również musiałam z nim siedzieć i go zachęcać do zabawy, ale po kilkunastu minutkach cichutko wyszłam z sali, oczywiście był płacz, ale się uspokoił. Zawsze chodził chętnie, nie płakał i nie histeryzował, odkąd chodzi do przedszkola to się zmieniło, tak jakby nie chciał, abym go gdzieś zostawiała.

SUO i terapia

Od września przychodzi do nas Ania w ramach specjalistycznych usług opiekuńczych.

Nadal jeżdżę z dziećmi na terapię do Fundacji Alpha, zajęcia ma również Szymon, 3 razy w tygodniu.

Odtruwanie ze szczepionek wg Tinusa Smitsa - MMR Vaccine - Krzyś cykl I - tryb wolniejszy - 10M

1 i 4 września, godzina 22:00 - po jednej dawce odtrutki MMR Vaccine w potencji 10M.

Właściwie bez zmian. Wciąż wielka rozpacz i płacz, gdy tylko nie dostanie tego co chce. Ale zaczął mówić do mnie "mama" i np. mówić jeszcze "idź" i pokazywać palcem na kuchnię, potem mówi "ciaciaci" czyli ciastko. Mama mówi też jeśli nie chce już więcej jeść. W każdym razie wtedy, gdy ma jakiś interes. Dużo powtarza i sam od siebie coś mi tam pokazuje i nazywa, przy czym patrzy w oczy i szuka tego kontaktu wzrokowego, aby upewnić się, że go słucham.

Eye Q i Chelated Zinc

Już od miesiąca Krzyś przyjmuje Eye Q i Chelated Zinc firmy Olimp. Eye Q łyka bez problemu z łyżeczki, kupiłam taki w płynie o smaku waniliowym. Cynku nie chce brać, więc maskuję go w koktailu z błonnika. Jak na razie ciężko jest mi stwierdzić czy pomaga czy nie, zamierzam jeszcze troszkę posuplementować Krzysia, a potem ewentualnie zrobić przerwę by przekonać się czy jest różnica. Podane wyżej leki podaję jedynie Krzysiowi.

2 dzień w przedszkolu

Dzisiaj razem z mężem zawieźliśmy dzieci do przedszkola. Szymon nie chciał się ubierać ani robić siku. Gdy zabrała go siostra bardzo płakał, a gdy zamknęły się drzwi piszczał. Po obiedzie gdy przyjechaliśmy ich odebrać przybiegł w podskokach. Krzyś nie robi problemów, chyba bardzo mu się podoba w przedszkolu, albo też nie robi to na nim różnicy czy są rodzice czy nie. W każdym razie jest szczęśliwy, że może pobawić się tyloma zabawkami.

1 dzień w przedszkolu

Krzyś pobiegł do sali prawie w podskokach, ja wytłumaczyłam, że dzieci tutaj zostają i że po nich przyjadę po obiedzie. Szymon płakał. Gdy odbierałam ich o 12 Krzyś przyszedł spokojnie, Szymon był prawie siny od płaczu, jadł powoli, więc Krzysia przyprowadziła siostra pierwszego, Szymon z tego powodu się rozpłakał i już nie chciał jeść.

Po przedszkolu poszliśmy do sklepu po zakupy, a gdy wróciliśmy do domu przyszła Ania, która do nas przyjeżdzała w ramach usług SUO. Szymon był lekko zszokowany, ale chyba zadowolony.