Lipiec

Odtruwanie ze szczepionek wg Tinusa Smitsa - DPT/POLIO/HIB Vaccine - Krzyś cykl VI - Szymon cykl V - tryb wolniejszy

28 i 31 lipiec, godzina 22:00 - po jednej dawce odtrutki DPT/POLIO/HIB Vaccine w potencji 10M.

Szymon - nie wiem czy ten cykl go zmienił, nic nowego się nie dzieje, więcej mówi, częściej. Zawsze po odtruwaniu z tych szczepionek idzie u niego do przodu mowa.

Krzyś - zmienił się, stał się spokojniejszy, nie stymuluje się już tak często i głośno jak przed rozpoczęciem tego cyklu. Sam inicjuje pracę z książeczkami, podobają mu się książeczki Balbinka z Lublina.

Postanowiłam zakończyć już odtruwanie tych szczepionek, teraz tydzień przerwy i kolejna szczepionka.

Fantasy Park z Plazie

Dzisiaj było spotkanie integracyjne z Fundacji Alpha z Fantasy Park w Plazie z Lublinie. Dzieci bawiły się na placu zabaw a dorośli grali w kręgle. Ja byłam z dziećmi na placu zabaw, Szymon jest mały i bał się poruszać po konstrukcji, więc z nim chodziłam, zachęcałam. Pływałam też w basenie z piłkami z dziećmi, Szymon na początku bardzo się bał i nie umiał poruszać w basenie, ciągle wołał mama podnieś, tonę. Krzyś najbardziej upodobał sobie zjeżdżalnię. Po godzinie na chwilę poszliśmy napić się soku, Szymon zjadł trochę pizzy, Krzyś był rozbawiony i nie słuchał mnie, chciał grać w kręgle, ostro łapał się za kulę i nie słuchał mnie, że to gra dla dorosłych, więc odprowadziłam go na plac zabaw. Po kolejnej godzinie dzieci nie chciały wychodzić z placu, Krzyś był marudny, dzieci były już zmęczone. Obiecałam, że kupię kręgle zabawki, więc zaszliśmy do Smyka. W domu dzieci obejrzały książeczki, które podarowała im pani prezes z Fundacji Alpha (serdecznie dziękujemy), książeczki się bardzo spodobały, najbardziej ta z opowiadaną bajką, Krzyś jej słuchał i oglądał obrazki.

Dziękujemy za pomoc babci, która opiekowała się dziećmi i kupiła Krzysiowi kręgle.

Odtruwanie ze szczepionek wg Tinusa Smitsa - DPT/POLIO/HIB Vaccine - Krzyś cykl VI - Szymon cykl V - tryb wolniejszy

21 i 24 lipiec, godzina 22:00 - po jednej dawce odtrutki DPT/POLIO/HIB Vaccine w potencji 1M.

Szymon - ostatnio sobie z nim nie radziłam, wszystko robi na złość i się nie słucha, w dodatku potrafi mnie uderzyć w twarz dłonią. Skuteczne okazują się dla niego kary (siedzenie samemu w pokoju póki się nie uspokoi) oraz konsekwencja. Oczywiście cały czas biega za Krzysiem i czasem nawet fajnie im wychodzi wspólna zabawa. Od wczoraj siada na rowerek 3-kołowy i udało mi się go nauczyć na nim jeździć, zawsze odpychał się nogami, teraz pedałuje nogami i co najważniejsze - obydwoma.

Krzyś - tydzień minął spokojnie, Krzyś jest wyobcowany, większość czasu chce spędzać sam, zajmując się swoimi "zabawami" z przedmiotami. Ale od kilku coś go napadło i usiadł na rowerek (taki normalny z dwoma kółkami po bokach), bardzo chciał aby rowerek jechał, jednak nie rozumiał, że trzeba pedałować nogami (próbowałam mu to wytłumaczyć), ciągle "szarpał" tułowiem i się wściekał. Siada na ten rowerek codziennie i próbuje jeździć, co jest dla mnie zaskoczeniem, ponieważ rowerek zawsze mało go interesował.

Odtruwanie ze szczepionek wg Tinusa Smitsa - DPT/POLIO/HIB Vaccine - Krzyś cykl VI - Szymon cykl V - tryb wolniejszy

14 i 17 lipiec, godzina 22:00 - po jednej dawce odtrutki DPT/POLIO/HIB Vaccine w potencji 200CH.

Szymon - nadal się wygłupia, obraża się i wymusza piskiem i krzykiem. Ostatnio też bije Krzysia i ciągle go zaczepia. Mimo to zauważyłam, że troszkę lepiej mówi, więcej, buduje ładne zdania, prawidłowo odmienia wyrazy. Komentuje to co dzieje się w bajce, mówi "patrz dinozaur" itd. Fajnie pokazuje zwierzątka w książeczkach, nazywa je i mówi co robią dane zwierzątka, gdy pokazał krokodyla na obrazku, przyniósł pluszowego krokodyla i pokazał mi, że to jest to samo zwierzątko.

Krzyś - ostatnio znowu dostawał troche produktów mlecznych, nie było nas w domu i ciężko było to dopilnować, jest spokojny i nawet coś powtórzy, nawet krótkie 3-wyrazowe zdanie po mnie, ale tylko po to aby dostać coś czego bardzo pragnie. Rano jest cichy, nic nie mówi, nawet bawi się cicho i nie budzi brata. Dzisiaj na działce pomagał babci, a po kąpieli w basenie poszedł spać, był tak zmęczony, że nie miał siły sam iść. Sen w czasie dnia już mu się nie zdarza.

Poza tym bez zmian, wciąż trochę "świruje" i nie mówi, sam się bawi i nie lubi częstego towarzystwa brata.

W kinie

Wczoraj w południe pojechaliśmy na działkę, dzieci oczywiście biegały i kąpały się w basenie. Było bardzo gorąco, biegali w samych majteczkach. Szymon biegał za kotkiem z klepką albo polewał go wodą. Nie wróciliśmy na noc do domu.

W niedziele wróciliśmy na chwilkę do domu i pojechaliśmy do kina. W Plazie nie było już wolnych miejsc (oczywiście tych ciekawych), więc pojechaliśmy do dawnego Wyzwolenia, teraz nazywa się to Nowe Kino, ludzi prawie nie było, bilety tańsze, my uzbrojeni w popcorn, paluszki i picie. Film - Epoka Lodowcowa 3. Dzieci zdziwione. Na początku szok - wielki ekran, ciemno i głośno, ale gdy tylko zaczął się film, Krzyś z wrażenia nie mógł jeść popcornu, w śmiesznych momentach śmiał się tak głośno, że prawie się udławił popcornem. Szymon oglądał spokojnie i komentował - duży dinozaur, dinozaur spadł, wiewiórka, Maniek, itd. Dzieci obejrzały bajkę do końca, nie było żadnego problemu, w koło nas oczywiście śmietnik, wszędzie popcorn.

Zwiastun można obejrzeć na stronie Ice Age 3.

Po kinie pojechaliśmy na działkę, zjedliśmy obiad, było zimno, trochę padało. Szymon fajnie mówi słowo ślimak, otóż wymawia go "pijak", więc podpuszczaliśmy go z wujkiem, żeby mówił tata ślimak, dziadek ślimak... pękaliśmy ze śmiechu.

Psoty Szymona

Dzisiaj Szymon pracował całą godzine z logopedką, pani powiedziała, że bardzo szybko się uczy, tylko trudno jest mu zrozumieć czasami co ma wykonać, ma też problemy z kojarzeniem. W dodatku wszystko powtarza, czyli typowa echolalia, pani starała się, aby odpowiadał na pytanie bez powtarzania go.

Gdy wróciliśmy z terapii Szymon wyszedł na balkon, zdjął majteczki, wystawił siusiaka za balkon między szczebelkami i zrobił siku. Nie wiem co go napadło, dobrze, że mieszkamy na parterze. Wieczorem znowu to zrobił, pomimo iż tłumaczyłam mu, że siku robi się w ubikacji, on wręcz kłócił się ze mną, że chce na balkonie. Kilka dni temu, gdy byliśmy na działce robił siku na trawkę i może sobie to przypomniał.

Krzyś też znalazł sobie dziwne zajęcie - wkłada palce do buzi, co mu się nie zdarzało, robi tak w domu i jak jesteśmy w autobusie, ale upomniany wyciąga palce.

Odtruwanie ze szczepionek wg Tinusa Smitsa - DPT/POLIO/HIB Vaccine - Krzyś cykl VI - Szymon cykl V - tryb wolniejszy

7 i 10 lipiec, godzina 22:00 - po jednej dawce odtrutki DPT/POLIO/HIB Vaccine w potencji 30CH.

Tym razem odtruwam cyklem wolnym. Polega on na podawaniu dwa razy w tygodniu tej samej potencji, cały cykl trwa nie 5 dni, lecz 4 lub 5 tygodni.

U Szymona - wszystko w porządku, wciąż dużo wymusza piskiem, tracę do niego cierpliwość, jeśli piszczy na balkonie każę mu iść do pokoju się uspokoić, po czym piszczy żeby zrócić na siebie uwagę, a po dwóch minutach mówi, że się już uspokoił, taki z niego cwaniak. Próbuję mu wytłumaczyć, że jeśli Krzyś zabierze mu zabawkę powinien mu powiedzieć "oddaj", a nie piszczeć na całą buzię, dzisiaj trochę się hamował, poskutkowała kara - wyproszenie z balkonu, gdzie było akurat dużo ciekawych zabawek na ponad godzinę.

U Krzysia - po ostatnim regresie, jakby lepiej. To również drugi dzień kiedy Krzyś nie dostaje produktów zawierających mleko i jego pochodne. Jest spokojniejszy, mniej "odfrunięty", bardziej zainteresowany książeczkami, nauką. Ostatnio pojawiło się coś dziwnego, dużo stymuluje się nitkami, sznurkami, w całym domu je wyszukuje i potrafi spędzić z nimi kilka godzin, przykładając do sznurka inne zabawki lub przesuwając go sobie blisko oczu. Dzisiaj oczywiście to zmalało, ale może dlatego, że pocięłam stare pudełko po zabawce, jest duże i zrobiłam z niego jakby koszyk, w którym Krzyś siedział już cały dzień. Odkąd zrobiłam kolejny cykl odtruwania, ponownie przychodzi do mnie z książeczkami i mówi co jest na obrazkach, bardzo spodobały mu się książeczki Balbinki, mówi mi za kogo jest przebrana Balbinka, a to za króla, albo za kwiatek czy słońce.

Na działce

Pojechaliśmy na działkę do dziadków.

Ja zbierałam truskawki, poziomki, maliny i wiśnie oraz umyłam nasze auto.

Dzieci bawiły się, kąpały w dmuchanym basenie, Szymon szybko zmarzł, Krzyś natomiast nie chciał wychodzić i bawił się chyba z dwie godziny. Gdy byłam w polu Krzyś przybiegał do mnie, potem poszedł do sąsiadki, która go zawołała, już nie wrócił, więc tata poszedł go szukać. Ponoć świrował na środku podwórka z patykiem i jakimś kółkiem ignorując dzieci bawiące się obok, które patrzyły na niego jak na dzikusa. Na widok taty zaczął uciekać. Szymon zawsze trzyma się blisko domu, taty lub dziadków. Gdy zbierałam truskawki również do mnie przyszedł, ale mówił że chce już iść i mnie wołał do domu, można się z nim dogadać, sam również trafi do taty, myślę, że nie poszedł by do kogoś obcego, a tymbardziej nie bawiłby się gdzieś w obcym miejscu zapominając o całym świecie. Krzyś niestety nam odpływa, tak samo jest w domu, ciągle "gada" ze sobą, wypowiada jakieś sylaby, macha rękami, chowa się w pościeli - rozpina pościel i wchodzi do środka, świruje z nitkami lub sznurkiem, ciągle coś przykłada, przedmiot do przedmiotu lub swojej ręki. Ja oczywiście nie znoszę tego i nie mogę na to patrzeć.

Dzieci się wybiegały i oczywiście zasnęły w samochodzie, a gdy doszliśmy do domu nawet nie mieli siły zdjąć butów.

Zamek w Iłży

Po wizycie w IPiN postanowiliśmy wracać inną drogą, przez Radom. Zwiedziliśmy Zamek w Iłży, a raczej jego ruiny, było bardzo wysoko i niebezpiecznie, więc trzymałam dzieci za ręce i bardzo ich pilnowałam. Chyba chłopcy nie zdawali sobie sprawy, że znajdują się wysoko i mogą spaść, chociaż pokazywałam im samochody i domy jak są malutkie i tłumaczyłam, że jesteśmy bardzo wysoko. Z powrotem przejżdżaliśmy przez Bałtów, aby zobaczyć jak wygląda Park Jurajski, Wisłę musieliśmy przekroczyć w Annopolu, ponieważ w Kłudzie był zbyt wysoki stan wody i prom nie kursował. Dzieci były zmęczone i szybko zasnęły.

Wizyta w IPiN

Dzisiaj byliśmy z dziećmi w Warszawie na obserwacji w Instytucie Psychiatrii i Neurologii w poradni dzieci autystycznych. Pani psycholog najpierw obserwowała nas przez szybę, potem trochę się pobawiła z dziećmi. Mówiła, że bardziej interesuje ją Szymon, ponieważ Krzyś ma już diagnozę i w jego przypadku nic już się nie zmienia. Pani stwierdziła, że Szymon ma opóźniony rozwój psycho-motoryczny i znacznie opóźniona jest mowa, do tego występuje echolalia. Diagnozy nie otrzymamy, ponieważ Szymon nie kwalifikuje się nawet na całościowe zaburzenie rozwoju. Pani psycholog ciekawa jest wyniku badania genetycznego na łamliwy chromosom X, mam zadzwonić i ją o tym poinformować. Co więcej pani uważa, że Szymon z duży prawdopodobieństwem jest zaburzony i ma FragX-a, w końcu taka padła sugestia półtora roku temu i szybko nie może ulec zmianie, chyba że zostanie zaprzeczona przez wiarygodne badania. Opinia ta jest sprzeczna z opinią wydaną niedawno przez panią psycholog w Lublinie. Jeśli chcemy możemy zgłosić się do IPiN za pół roku, ale tylko z Szymonem.

Na placu zabaw

Po południu wyszłam z dziećmi na spacer, wzięliśmy rowerek, Szymon jechał cały czas, pedałował oczywiście tylko prawą nogą, lewą nie chciał nawet spróbować. Postanowiłam zaryzykować i poszliśmy na plac zabaw. Na początku Krzyś trochę pobiegał po tej całej drewnianej konstrukcji, Szymon również, spodobało mu się zjeżdżanie na zjeżdzalni. Krzyś poszedł do piaskownicy, Szymon oczywiście musi wszystko robić to samo, jednak Krzyś bawił się grzecznie, Szymon zabierał mu zabawki, wyrywał i był bardzo niegrzeczny, wziął łopatkę jakiegoś dziecka, nabierał piasku i wysypywał go za siebie, nie słuchał się mnie, jak tłumaczyłam mu w jaki sposób nabierać piasek i sypać go obok, nie za siebie. Przychodziło coraz więcej dzieci, niektóre chciały bawić się w piaskownicy, bałam się, że któremuś dziecku sypnie w twarz i zrobi się nieciekawie. Zabrałam łopatkę - reakcja - pisk, nie słuchał mnie tylko piszczał, więc wziełam go na ręce i powiedziałam, że wychodzimy z piaskownicy - reakcja - jeszcze większy pisk, wrzask. Próbowałam mu wytłumaczyć, że skoro się nie słucha i sypie piach wszystkim po twarzy to nie będzie się tam bawił, ale w między czasie podbiegł pies, więc piszczał jeszcze głośniej. Powiedziałam, że w takim razie idziemy do domu, zaczął się prawdziwy szał. Krzyś nie chciał wyjść z piaskownicy, szarpał się i płakał, Szymon strasznie wrzeszczał, bił mnie, wyrywał się i piszczał, a mieliśmy też rowerek, który trzeba było zabrać. Nie mogłam sobie poradzić trzymając go na rękach, więc wziełam go na barana, ale strasznie się rzucał, Krzysia musiałam puścić i wziąć rower, a Szymona trzymać jedną ręką, żeby nie spadł. Ludzie patrzyli na nas w pełnym szoku, a właściwie na mnie, że nie mogę sobie poradzić z dziećmi, trudno, przynajmniej staram się być konsekwentna. Jakoś wyszliśmy z placu zabaw, Krzyś szedł za nami. Po drodze tłumaczyłam, że skoro Szymon jest niegrzeczny nie będzie się bawił na placu zabaw, że już po wszystkim i tam nie wrócimy. Przestał piszczeć. Posadziłam go na rowerek i kazałam pedałować, bo skoro ma tyle siły to niech ją na coś wykorzysta. Przez całą drogę próbował rządzić, wymuszać drogę którą mamy iść, ale niestety dla niego szliśmy drogą, którą ja wybrałam. Do domu doszliśmy już spokojnie, jeszcze kilka razy się rządził i piszczał, więc dostał karę - siedzenie w samotności w pokoju. Rowerek go trochę wymęczył, bo zasypiał, więc go budziłam na kolację, chciałam, alby poszedł spać dopiero po kąpieli. On jednak wygłupiał się i skakał w łóżeczku, wczoraj już go zepsuł. Gdy tata wrócił z pracy, zabrał go i kazał siedzieć z nami w pokoju, dochodziła 23 a on nawet nie ziewał, nie wiem skąd ma tyle siły, jutro pewnie będzie spał do 10.

Ciemieniucha - żółta plamka

Na głowie Krzysia zrobiły się malutkie krostki, całe miejsce jest żółte, skóra trochę się łuszczy, wciąż smaruję to maścią witaminową.

Szymon się bardzo rozgadał ostatnio, "mama patrz samolot leci, auto jedzie, mama idziemy na balkon, piesek szczeka" ciągle trzeba z nim rozmawiać, wszystko po nas powtarza, nawet jak ziewam i coś mówię robi dokładnie to samo. Ale staram się to wykorzystywać i często go motywuje, powiedz to, czy tamto, żeby nauczył się więcej słów. Najciekawsze jest to, że już zaczyna "łapać" jak prawidłowo odmieniać czasowniki i rzeczowniki, stara się mówić poprawnie i przez to mówi powoli każde słowo, ale prawidłowo odmienia wyrazy, śmiesznie to wygląda.

Krzyś natomiast umie czytać wszystkie sylaby, dzisiaj czytaliśmy kolejną część "Sylaby i rzeczowniki", nie wiem być może już pracował z tą książeczką z terapeutką, ale od razu zaczął mi czytać bardzo dobrze sylaby. Nie myli się, nie zna ich na pamięć wg kolejności, potrafi dobrze przeczytać jeśli zapytam go "na wyrywki". Ostatnio też zauważyłam, że próbuje coś czytać przypadkiem, jakiś napis na bluzce czy w gazecie.

Ciemieniucha

Dzisiaj obcięłam dzieciom włosy. W trakcie mycia zauważyłam na czupku głowy u Krzysia żółtą "skorupę" skóry, odchodziła płatami. Gdy już cała skóra zeszła miejsce to było zaczerwienione, więc posmarowałam maścią.

Na terapię się trochę spóźniliśmy. W Lublinie akurat były obchody z okazji 440 rocznicy rawarcia Unii Lubelskiej. Ja chcą sobie zaoszczędzić czasu i dojechać "szybciej" zdecydowałam sie na autobus linii 10 lub 57, niestety te miały objazd, w konsekwencji musieliśmy przejść się spory kawałek drogi i spóźniliśmy się. W centrum było pełno policji i samochodów rządowych.

Krzyś o dziwo pracował bardzo dobrze na terapii, ponoć miał humor i chętnie czytał sylaby. Może tylko ze mną nie chce się uczyć.

Szymon niestety był bardzo nieznośny i dużo psocił, najgorsze, że piszczał i zachowywał się głośno, w autobusie też się wygłupiał i rozczulał nad swoim kolanem (przewrócił się), jest bardzo pieszczotliwy i zawsze, gdy coś sobie zrobi trzeba go żałować i całować kuku.